„Panna młoda” Odc. 120 – streszczenie

Podeszła jeszcze bliżej i usiadła obok niego na łóżku, poprawiając spódnicę.

— Nie mogę cię tak zostawić — powiedziała już stanowczo. — To nie jest normalne. Zamykasz się w sobie, uciekasz od ludzi… Dokąd to prowadzi?

Cemil prychnął cicho, wciąż nie patrząc w jej stronę.

— A przeszkadzam ci? — rzucił chłodno. — Siedzę tu cicho. Nikomu nie wchodzę w drogę.

Derya odwróciła się do niego całym ciałem.

— Mówię to, bo się martwię — odpowiedziała, ściszając głos. — Bo widzę, jak się rozsypujesz. Wyjdź z domu. Idź do sklepu, spotkaj się z kimś, zajmij czymś głowę… inaczej naprawdę zwariujesz.

Na moment zapadła cisza.

Cemil w końcu uniósł głowę i spojrzał przed siebie, jakby podjął jakąś decyzję.

— Masz rację — powiedział powoli. — Pójdę do sklepu.

Podniósł się nagle, jakby nie chciał dać sobie czasu na zmianę zdania.

— Tam przynajmniej nikt nie będzie mnie męczył.

Minął ją bez słowa i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi.

Derya została sama.

Reklama

Przez chwilę patrzyła w pustkę, po czym wypuściła powietrze z ulgą i oparła dłonie o kolana.

— Uff… — mruknęła pod nosem. — Ledwo go stąd wypchnęłam.

Na jej ustach pojawił się cień sprytnego uśmiechu.

— Teraz czas dowiedzieć się, co dzieje się w rezydencji…

Podniosła się powoli z łóżka, poprawiła włosy i ruszyła do wyjścia, a w jej oczach błysnęła ciekawość.

Cemil i Derya siedzą na łóżku. On ze skrzyżowanymi nogami i zgarbiony, ona z troską patrząca na niego. Na łóżku, przed Cemilem, leży także telefon.

Reklama

***

Hancer otworzyła drzwi sypialni niemal odruchowo, jakby tylko czekała, aż ktoś ją odwiedzi. Gdy tylko zobaczyła Deryę, natychmiast do niej podeszła i wtuliła się w jej ramiona, szukając w tym uścisku choć odrobiny ukojenia.

— Stało się coś strasznego, bratowo… — wyszeptała drżącym głosem, a jej palce zacisnęły się na materiale bluzki Deryi.

Derya zamknęła za sobą drzwi i przez chwilę pozwoliła jej tak stać, po czym delikatnie się odsunęła.

— Wiem — powiedziała spokojnie, choć w jej tonie pobrzmiewała chłodna pewność. — Twój mąż pojechał z byłą żoną na zakupy. Mukadder nie omieszkała mnie o tym poinformować.

Słowa te uderzyły w Hancer jak policzek. Odsunęła się i spojrzała na nią bezradnie.

— Co mam robić, bratowo? — zapytała, niemal błagalnie.

— Chodź. Usiądźmy — odparła Derya, ujmując ją za rękę.

Poprowadziła ją do łóżka. Obie usiadły obok siebie, ale między nimi wyraźnie czuć było napięcie — jakby każda z nich myślała o czymś zupełnie innym.

Derya odwróciła się do niej i spojrzała prosto w oczy.

— Posłuchaj mnie uważnie — zaczęła powoli. — Wiesz, co musisz zrobić. Ty też powinnaś zajść w ciążę. Wtedy wszystko się wyrówna.

Reklama

https://1cd4115a0fa4036f053ad4364c696196.safeframe.googlesyndication.com/safeframe/1-0-45/html/container.html

Hancer natychmiast pokręciła głową.

— Ile razy mam ci powtarzać? — odpowiedziała z goryczą. — Nie wykorzystam dziecka do takich celów.

Derya prychnęła cicho, unosząc brew.

— Naprawdę? To spójrz na Beyzę. Ona nie miała takich skrupułów. Zaszła w ciążę, wróciła do rezydencji, mieszka z tobą pod jednym dachem… a wszyscy skaczą wokół niej. — Jej głos nabrał ostrego, ironicznego tonu. — Sprytne, prawda? Powinnaś się od niej uczyć. A ty co robisz? Nic.

Hancer wstała gwałtownie, jakby nie była w stanie usiedzieć w miejscu.

— A co mam robić?! — wyrzuciła z siebie. — Każdego dnia kłócimy się z Cihanem! Dziś… — zawahała się, po czym dodała ciszej: — dziś wylałam na Beyzę wiadro zimnej wody.

Derya zamarła, szeroko otwierając oczy.

— Co ty zrobiłaś…? — szepnęła z niedowierzaniem. — Hancer, ja… naprawdę nie wiem, co powiedzieć.

— Zasłużyła na to! — wybuchła Hancer. — Krzyczała, robiła sceny, ściągnęła wszystkich wokół siebie… Nie mogłam tego znieść!

Derya powoli pokręciła głową, a na jej twarzy pojawił się chłodny, oceniający wyraz.

— Brawo — powiedziała z gorzką ironią. — Dokładnie tak trzymaj. Niech twój mąż znienawidzi cię jak najszybciej. Może od razu cię wyrzuci z domu. O to ci chodzi, prawda?

Reklama

Hancer zamilkła. Jej ramiona opadły.

— Nie mów tak… — wyszeptała. — Jest mi naprawdę ciężko. Ja… nie wiem już, co robić.

Derya nachyliła się lekko w jej stronę, a jej głos stał się twardszy, niemal bezlitosny.

— Mukadder nie chce, żebyś tu była. Twój brat też cię odrzucił. Beyza zrobi wszystko, żeby się ciebie pozbyć — mówiła powoli, każde słowo wyraźnie akcentując. — Jeśli chcesz tu zostać, musisz być na tej samej pozycji co ona.

Krótka pauza.

— Musisz zajść w ciążę.

Hancer nie odpowiedziała.

— Ale ty tego nie chcesz — dodała Derya chłodno. — Więc spakuj swoje rzeczy i odejdź. Przestań się poniżać.

W pokoju zapadła ciężka cisza.

Hancer spuściła głowę, jakby każde z tych słów przygniatało ją coraz mocniej. Jej dłonie bezwiednie splotły się na kolanach, a spojrzenie utknęło gdzieś w podłodze.

Nie miała już siły się bronić.

Hancer przytula Deryę. Ma bardzo smutną minę.
Derya otwiera szeroko usta w wyrazie szoku.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 87.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

error: Content is protected !!