
Podeszła jeszcze bliżej i usiadła obok niego na łóżku, poprawiając spódnicę.
— Nie mogę cię tak zostawić — powiedziała już stanowczo. — To nie jest normalne. Zamykasz się w sobie, uciekasz od ludzi… Dokąd to prowadzi?
Cemil prychnął cicho, wciąż nie patrząc w jej stronę.
— A przeszkadzam ci? — rzucił chłodno. — Siedzę tu cicho. Nikomu nie wchodzę w drogę.
Derya odwróciła się do niego całym ciałem.
— Mówię to, bo się martwię — odpowiedziała, ściszając głos. — Bo widzę, jak się rozsypujesz. Wyjdź z domu. Idź do sklepu, spotkaj się z kimś, zajmij czymś głowę… inaczej naprawdę zwariujesz.
Na moment zapadła cisza.
Cemil w końcu uniósł głowę i spojrzał przed siebie, jakby podjął jakąś decyzję.
— Masz rację — powiedział powoli. — Pójdę do sklepu.
Podniósł się nagle, jakby nie chciał dać sobie czasu na zmianę zdania.
— Tam przynajmniej nikt nie będzie mnie męczył.
Minął ją bez słowa i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi.
Derya została sama.
Reklama
Przez chwilę patrzyła w pustkę, po czym wypuściła powietrze z ulgą i oparła dłonie o kolana.
— Uff… — mruknęła pod nosem. — Ledwo go stąd wypchnęłam.
Na jej ustach pojawił się cień sprytnego uśmiechu.
— Teraz czas dowiedzieć się, co dzieje się w rezydencji…
Podniosła się powoli z łóżka, poprawiła włosy i ruszyła do wyjścia, a w jej oczach błysnęła ciekawość.

Reklama
***
Hancer otworzyła drzwi sypialni niemal odruchowo, jakby tylko czekała, aż ktoś ją odwiedzi. Gdy tylko zobaczyła Deryę, natychmiast do niej podeszła i wtuliła się w jej ramiona, szukając w tym uścisku choć odrobiny ukojenia.
— Stało się coś strasznego, bratowo… — wyszeptała drżącym głosem, a jej palce zacisnęły się na materiale bluzki Deryi.
Derya zamknęła za sobą drzwi i przez chwilę pozwoliła jej tak stać, po czym delikatnie się odsunęła.
— Wiem — powiedziała spokojnie, choć w jej tonie pobrzmiewała chłodna pewność. — Twój mąż pojechał z byłą żoną na zakupy. Mukadder nie omieszkała mnie o tym poinformować.
Słowa te uderzyły w Hancer jak policzek. Odsunęła się i spojrzała na nią bezradnie.
— Co mam robić, bratowo? — zapytała, niemal błagalnie.
— Chodź. Usiądźmy — odparła Derya, ujmując ją za rękę.
Poprowadziła ją do łóżka. Obie usiadły obok siebie, ale między nimi wyraźnie czuć było napięcie — jakby każda z nich myślała o czymś zupełnie innym.
Derya odwróciła się do niej i spojrzała prosto w oczy.
— Posłuchaj mnie uważnie — zaczęła powoli. — Wiesz, co musisz zrobić. Ty też powinnaś zajść w ciążę. Wtedy wszystko się wyrówna.
Reklama
Hancer natychmiast pokręciła głową.
— Ile razy mam ci powtarzać? — odpowiedziała z goryczą. — Nie wykorzystam dziecka do takich celów.
Derya prychnęła cicho, unosząc brew.
— Naprawdę? To spójrz na Beyzę. Ona nie miała takich skrupułów. Zaszła w ciążę, wróciła do rezydencji, mieszka z tobą pod jednym dachem… a wszyscy skaczą wokół niej. — Jej głos nabrał ostrego, ironicznego tonu. — Sprytne, prawda? Powinnaś się od niej uczyć. A ty co robisz? Nic.
Hancer wstała gwałtownie, jakby nie była w stanie usiedzieć w miejscu.
— A co mam robić?! — wyrzuciła z siebie. — Każdego dnia kłócimy się z Cihanem! Dziś… — zawahała się, po czym dodała ciszej: — dziś wylałam na Beyzę wiadro zimnej wody.
Derya zamarła, szeroko otwierając oczy.
— Co ty zrobiłaś…? — szepnęła z niedowierzaniem. — Hancer, ja… naprawdę nie wiem, co powiedzieć.
— Zasłużyła na to! — wybuchła Hancer. — Krzyczała, robiła sceny, ściągnęła wszystkich wokół siebie… Nie mogłam tego znieść!
Derya powoli pokręciła głową, a na jej twarzy pojawił się chłodny, oceniający wyraz.
— Brawo — powiedziała z gorzką ironią. — Dokładnie tak trzymaj. Niech twój mąż znienawidzi cię jak najszybciej. Może od razu cię wyrzuci z domu. O to ci chodzi, prawda?
Reklama
Hancer zamilkła. Jej ramiona opadły.
— Nie mów tak… — wyszeptała. — Jest mi naprawdę ciężko. Ja… nie wiem już, co robić.
Derya nachyliła się lekko w jej stronę, a jej głos stał się twardszy, niemal bezlitosny.
— Mukadder nie chce, żebyś tu była. Twój brat też cię odrzucił. Beyza zrobi wszystko, żeby się ciebie pozbyć — mówiła powoli, każde słowo wyraźnie akcentując. — Jeśli chcesz tu zostać, musisz być na tej samej pozycji co ona.
Krótka pauza.
— Musisz zajść w ciążę.
Hancer nie odpowiedziała.
— Ale ty tego nie chcesz — dodała Derya chłodno. — Więc spakuj swoje rzeczy i odejdź. Przestań się poniżać.
W pokoju zapadła ciężka cisza.
Hancer spuściła głowę, jakby każde z tych słów przygniatało ją coraz mocniej. Jej dłonie bezwiednie splotły się na kolanach, a spojrzenie utknęło gdzieś w podłodze.
Nie miała już siły się bronić.


Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 87.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.
